2012 już za:|2012 już ma:







Google



Blog o jedzeniu, czyli gdzie zjeść na mieście lub w plenerze, co zrobić w domu i z czym się to je.
Blog > Komentarze do wpisu

Duszonki

Właśnie zostałem zainspirowany pewnym forum i przypomniało mi się jak jadłem kiedyś popularne na śląsku duszonki (niektórzy mówią duszonka). A że akurat temat grilla i wakacyjnych pichceń mam na tapecie, to proszę bardzo wygląda to mniej więcej tak :

Potrzebujemy specjalny żeliwny kociołek ze szczelnym zamknięciem (można je dostać w supermarketach przemysłowych od ok. 100pln). Taki kociołek wykładamy surowymi liśćmi kapusty po czym warstwami układamy ziemniaki pocięte w talarki, cebulę*, kapustę i/lub jakieś inne warzywa, boczek, kiełbasę. Każdą warstwę solimy i pieprzymy. Na wierzch układamy warstwę ziemniaków i przykrywamy liściem kapusty. To wszystko szczelnie zamykamy i wkładamy do ogniska na jakieś dwie trzy godziny. Duszonki są naprawdę palce lizać. Wyśmienite.

PS. Nie jestem specem, przyglądałem się tylko jak to się robi więc jeśli ktoś ma jakieś uwagi to do komentowania zapraszam.

PS2. Na forum pojawił się taki oto komentarz, daję tu jako rozwinięcie tematu a i potwierdzenie, że duszonki są dobre. (Dzięki nelly :) )

Duszonki pycha! Masz rację! Do tego wszytskiego ja dodaję jeszcze pokrojoną
marchewkę (do każdej warstwy) tak samo jak ziemniaki (czyli w talarki). Widze
tu tylko jeden błąd, mianowicie, czas pieczenia zależy od wielkości kociołka i
tak taki 10 litrowy piecze sie max 2h. Mniejszy kociołek krócej, 1-1.5h. 3h to
zdecydowanie za długo, bo ziemniaczki się rozpadną. Pyszności!

*cebule dodałem po edycji bo o niej na śmierć zapomniałem a zwrócił mi na to uwagę quentiin, dzięki. Rzeczywiście duszonki bez cebuli to może nie być to. Zainteresowanych odsyłam także do obszernego komentarza quentiina (pod tym wpisem)  


poniedziałek, 07 maja 2007, korek1000

Komentarze
2007/05/08 09:11:11
No ja mam trochę uwag, choć też specem nie jestem. Po pierwsze duszonki to nie jedyna nazwa tej potrawy. U mnie np. nazywa się to prażonki, co mi się ładniej kojarzy niż duszonki, które dość tak barbarzyńsko brzmią :) Słyszałem jeszcze inną nazwę tego, ale nie pamiętam w tej chwili. A przypomniałem sobie - pieczonki.

Z tego, co napisałeś to nie wiem czy takie pycha wyjdą, bo brakuje w przepisie jakiegoś tłuszczu - sam boczek nie wystarczy. No i o cebuli, która jest bardzo ważna zapomniałeś. Mieści się ona pewnie w "jakieś inne warzywa" ale z pewnością zasługuje na osobne o niej wspomnienie, bo to ona nadaje główny smak prażonkom.

Przy czym to, co opisałeś być może i w sumie wypali :) bo wygląda mi jak opis prażonek, które przywiozła kiedyś moja znajoma mieszkająca kilkadziesiąt kilometrów ode mnie i które były zupełnie inaczej zrobione (choć "esencja" ta sama) i które szczerze mówiąc mnie (i kilkunastu jeszcze osobom jedzącym Jej prażonki razem z moimi) mniej smakowały. Co kraj to obyczaj pieczenia ziemniaków najwyraźniej.

U mnie robi się to tak - na spód tłuszcz jakiś, margaryna najlepiej. Ja tam lubię jak jest go dużo i ziemniaki na spodzie pływają potem w nim - świetnie się przypiekają i smakują po prostu eeechh. Tzw. pączki :) No, ale potem jak pisałeś - warstwa ziemniaków (przy czym u nas ne kroimy w talarki tylko w większe części, średnie ziemniaki na ćwiartki, a większe na zbliżone im rozmiary) na to sporo cebuli (choć ja nie lubię, no ale cebula być musi) pokrojonej w krążki, kiełbasa w talarki, płaty boczku, sól, pieprz i tak do samej góry. Od czasu do czasu trochę margaryny a na spodzie dość sporo. Przykryć liśćmi kapusty, zakręcić garnek i na ognisko. Takie lubię najbardziej, choć dodać można jeszcze marchewkę albo buraki i dużo ludzi je dodaje. Ja nie lubię.

Kwestia czasu pieczenia jest zależna od garnka. Dwie/trzy godziny w takim garnku jak ja mam, to by była katastrofa :) No, ale garnki są różne. Znajoma o której pisałem wyżej przywiozła taki wielki gar, dużo różniący się od tego, który ja mam. Był żeliwny, składał się z dwóch części - wysokiego stojaka i garnka zamykanego niezbyt szczelną pokrywką. No i to rzeczywiście trzeba dłużej piec. Ja natomiast mam mniejszy garnek, 5 kilo, aluminiowy (są też żelazne) zamykany taką zakręcaną śrubą. Taki garnek wystarczy piec 40-45 minut i wszystko gra i buczy.

quentin.bocznica.org/temp/prazonki.jpg

Na koniec wydaje mi się, że przepisy w przypadku prażonek wiele nie pomogą. Dają tylko ogólny ogląd na to jak ma to wszystko wyglądać. Pierwsze prażonki wg przepisu pewnie nie wyjdą za dobre, ale będą większą lekcją niż sam przepis :) Następne już będę coraz lepsze w myśl zasady trening czyni mistrza. Szczególnie, że w związku z zakręcanym zamykaniem garnka nie można spróbować co i jak w trakcie pieczenia i w dużej mierze trzeba zdać się na nos.

Acha, upieczone ziemniaki (ale w takim garnku jak mój) warto po wyjęciu z ogniska odwrócić do góry nogami, żeby tłuszcz ze spodu spłynął w wyższe warstwy garnka.
-
2007/05/08 15:02:14
Dziękuje za tak obszerny komentarz. Rzeczywiście zapomniałem o nazwie "prażonki", o niej też słyszałem ale zupełnie wyleciała mi z głowy. A za cebulę biję się w piersi bo oczywiście, nawet mając mgliste pojęcie o duszonkach, można się domyśleć, że cebula będzie tu pasować wyśmienicie. Zaraz przeedytuje wpis żeby ktoś przypadkiem nie zrobił bez niej bo będzie się dziwił czemu wszyscy się rozpływają nad diszonkami :)
-
2007/05/09 00:58:26
Mój tata, który pochodzi z Beskidów, robił (i robi) duszonki dość często, wychodzą i w piekarniku (choć oczywiście pozbawione są tego "dymnego" aromatu) i w ognisku. Jako tłuszcz wystarcza sam, pokrojony w plasterki, boczek (jak ktoś jest nieprzekonany, może ewentualnie ścianki garnka przejechać oliwą, ale to naprawdę zbędne), które dość gęsto "przykleja" się do ścianek i dna garnka od wewnątrz. Wizja spływających tłuszczem duszonek na mnie nie działa (nie będą tak fajnie przypieczone), ale co kto lubi... Składniki kroimy w talarki (ziemniaki, cebula, ewentualnie marchewka), boczek w plasterki, kapustę tak jak wyjdzie (wyjdą paseczki)+sól+pieprz+kminek (pasuje wybitnie) i heja to warstwami do gara. No, ale generalnie była o tym mowa. Smacznego :)
-
2007/05/09 11:54:30
I Tobie też bardzo dziękuje za komentarz. Pamiętam, że "moje" duszonki też były "fajnie przypieczone". A gwoli ścisłości - jadłem je w Beskidach nie na śląsku.
-
2007/05/09 13:26:59
A ja w kwestii formalnej. W niektórych miejscach na Śląsku duszonki nazywają się po prostu "ziemniaki pieczone"... Ot, taka ciekawostka. Coś pysznego, nawiasem mówiąc :-)
-
2007/05/09 15:46:52
Jak duszonki to i Quentiin:)
-
2007/05/10 22:07:11
Coś pysznego rzeczywiście. "Ziemniaki pieczone" ...hm, mało powiedziane, "duszonki" czy "prażonki" lepiej oddają smak i urodę tego dania chyba.
-
2007/05/10 23:46:23
Sorki, ale w stwierdzeniu: "Wizja spływających tłuszczem duszonek na mnie nie działa (nie będą tak fajnie przypieczone)" nie ma ani krzty prawdy :) Będą przypieczone najlepiej na świecie. Gotów to jestem udowodnić jakby ktoś wątpił :DDD

Przebóg, znalazła mnie Kropka ;)
-
2007/05/14 07:58:17
No to widać, że ,mamy dwie duszonkowo-prażonkowe szkoły :)
-
2007/05/14 23:46:51
Jestem pewien, że szkół prażonkowych jest dużo więcej :) Nie sprzeczam się, że w innym niż moje wydaniu też są pyszne, a jedynie protestowałem przeciwko stwierdzeniu, że w tłuszczu ziemniaki się nie przypieką. Przypieką się dokładnie tak samo jak i pączki - stąd zresztą ich nazwa :)
-
2007/05/15 00:31:18
I może na tym polega różnica między prażonkami a duszonkami. Ja jako niefachowiec ale wielbiciel rzucam pytanie do tych ,którzy często robią prażonki/duszonki : napiszcie jak nazywacie ww kociołek i czy dodajecie tłuszcz (masło, olej).
-
2008/09/19 12:19:39
Czasami, jak" balujemy" przy grillu tylko z żoną (kociołek jest za duży dla dwóch osób) robię tak:
w dużym ziemniaku wiercę dwa otwroy o średnicy ok. 1 cm (znalazłem taki wykrojnik na półce ze sprzętem kuchenym w supermarkecie - prawdopodobnie ma służyć do wykrawania dziurek w cieście na ciasteczka). W otwory wkładam ciasno boczek i cebule. Folię aluminiową smaruję lekko oliwą, posypuję przyprawą ziołową do grilla, pieprzem i solą. zawijam w nią ziemniaka i kładę na grilla i przykrywam od góry blaszaną miską lub foremką aluminiową np. do pieczenia ciasta. Grilluję ok. 30 minut.
Dla jednej osoby wystarczą dwa duże ziemniaki.
Gdy nie miałem wykrojnika to przekrawałem ziemniaka na 3 plastry przekładałem je boczkiem i cebulą i całość przed zapakowaniem w folię spinałem wykałaczką.
-
2009/04/18 14:15:32
Z powyższych opisów dowiedziałam się nieco nowego ale nie ma w nich tego co odkąd ja i moja rodzina robimy od zawsze - mieszamy wszystkie składniki w wielkiej misce przed włożeniem do kociołka. Wtedy wszystko si ę fajnie zmiesza i przyprawy będą równo rozprowadzone. Co do nazwy to górale z w okolicy Żywca takie prażone, prażonki, duszonki, duszone nazywają też bunclok (czyt. dosłownie). Latem takie prażone są u nas średnio raz w tygodniu nawet na obiad (czy to z ogniska czy z garnka z kuchni), a już grzechem jest ich nie zrobić przy wykopkach(ziemniaków). Jeszcze wypowiem się co do tłuszczu - rzeczywiście daje się go na dno garnka ale też można go dać na górę (w postaci margaryny lub tłustej skórki z boczku), aha i obowiązkowo zielenina i kilka ząbków czosnku. Pych popijane maślanką lub kwaśnym mlekiem. Za niedługo sezon...