2012 już za:|2012 już ma:







Google



Blog o jedzeniu, czyli gdzie zjeść na mieście lub w plenerze, co zrobić w domu i z czym się to je.
Blog > Komentarze do wpisu

Kawa po Węgiersku

Tytuł niniejszego odcinka jest nieco prowokujący gdyż, zdaję się, nie ma czegoś takiego jak kawa po Węgiersku. Istnieje jednak, z tego co się zorientowałem, szeroko rozpowszechniony w całym kraju (jeśli się mylę proszę o sprostowanie w komentarzach) sposób parzenia kawy w ekspresie takim jak na zdjęciu. Zasada działania tego urządzenia jest taka sama jak ekspresu dzbankowego spotykanego często u nas - wlewamy wodę do pojemnika dolnego, w specjalne sitko sypiemy kawę, zakręcamy i stawiamy na ogniu. Para wodna przesącza się przez kawę i ląduje w górnym pojemniku. Węgierski ekspres do kawy posiada jednak istotną różnicę w porównaniu do tego znanego z naszych sklepów - jest dużo ładniejszy. Górny pojemnik to - zamiast blaszanej, nijakiej puszki - porcelanowy, zdobiony czajniczek, który po zaparzeniu kawy możemy łatwo zdjąć i bez wstydu postawić na stole. Kawa sączy się do niego dziubkiem więc nie potrzeba tu żadnych specjalnych mocowań.

Oprócz niewątpliwej zalety estetycznej ekspres wydaje się być dużo solidniejszy niż polskie blaszaki bo wykonany jest z dużo grubszej blachy. Pozwala mieć to nadzieję, że nie ulegnie tak łatwo spaleniu. Poza tym zakręca się go na gwint bagnetowy a więc przy rozkręcaniu czy zakręcaniu nie trzeba kręcić i kręcić - wystarczy jeden ruch.

Taki ekspres do kawy, jak na zdjęciu, kosztował ok. 3700 forintów a więc ok. 60 złotych, nie jest to więc majątek. Wydaję się, że jeśli ktoś zastanawia się co przywieźć z Węgier to takie urządzonko jest godne uwagi. 

piątek, 17 sierpnia 2007, korek1000