2017 już za:|2017 już ma:







Google



Więcej:
Kubki na Prezent
Gadżety Kuchenne
Blog o jedzeniu, czyli gdzie zjeść na mieście lub w plenerze, co zrobić w domu i z czym się to je.

Wpisy z tagiem: tłusty czwartek

wtorek, 14 lutego 2012
Ponieważ nadchodzi Tłusty Czwartek (w tym roku 16 lutego, dość wcześnie, bo to święto uzależnione od daty Wielkanocy, która w 2012 roku wypada 8 kwietnia), dziś przypomnienie tłustoczwartkowych przepisów.

Wpis z http://zajadamy.blox.pl

czwartek, 28 stycznia 2010
Tłusty Czwartek obchodzimy w tym roku nieco wcześniej niż w zeszłym - już 11 lutego. W 2010 roku czekają nas dwa kulinarne święta prawie pod rząd bo dwa dni wcześniej, 9 lutego, obchodzimy Dzień Pizzy

wtorek, 29 stycznia 2008

Karnawał w tym roku krótki mamy i ani się człek nie obejrzał, a tu Tłusty Czwartek za pasem. Na domiar złego początek roku jakoś mnie rozleniwił i bloga troszkę zaniedbałem ale :

"Obowiązek, obowiązkiem jest,
kulinarny blog przed Tłustym Czwartkiem musi posiadać treść",

że sobie tak zanucę, hey! :)

W zeszłym roku, jeśli sobie jeszcze ktoś przypomina, zamieściłem Przepis Na Pączki. Teraz, drugi sztandarowy tłustoczwartkowy przepis: Faworki

Składniki: (proporcje na ok. 40 sztuk)

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 5 żółtek
  • 4 łyżki gęstej śmietany (22% jest jak najbardziej OK)
  • łyżka spirytusu (od biedy 6% ocet spirytusowy)
  • 2 łyżki masła
  • cukier puder do posypania
  • tłuszcz do smażenia (olej, smalec)
  • szczypta soli

Ciasto na faworki

Z mąki, masła, żółtek, śmietany, spirytusu i szczypty soli wyrabiamy ciasto. Po wyrobieniu elastyczną i już nie klejącą się do rąk kulę z ciasta okładamy wałkiem w celu pozbycia się pęcherzyków powietrza. Nie bagatelizujmy tej czynności -  faworki będą bardziej kruche. Im dokładniej "utłuczemy" ciasto tym lepiej. Następnie odkładamy naszą kulę na ok. godzinkę w chłodne miejsce i przykrywamy ją czystą ściereczką aby nie wyschła nadmiernie. Po godzinie ciasto rozwałkowujemy jak najcieniej i wykrawamy z niego paski o szerokości ok. 3 cm i długości 12-15 cm. Środek paska przecinamy ostrym nożem wzdłuż na długości 5-6 cm i przez powstałą szparkę przeciągamy jeden z jego końców, tak aby powstał zawijas. Przygotowane surowe faworki trzymamy pod ściereczką (nie oprószajmy ich zbytnio mąką bo będzie zostawać w tłuszczu i się przypalać podczas smażenie).

Smażenie faworków

W głębokim naczyniu (ja w tym celu używam z powodzeniem wok'a bo jest szeroki i zmieści się dużo faworków na jeden raz) rozgrzewamy silnie tyle tłuszczu aby ciastka swobodnie w nim mogły pływać. Polecam rozgrzać tłuszcz na dużym ogniu (temperatura jest ok. jeśli wrzucony kawałek ciasta od razu wypływa na powierzchnie) i tuż przed wrzuceniem faworków przykręcić gaz do jednej trzeciej - dzięki temu tłuszcz będzie maksymalnie gorący a ciasta nie spalimy. Jest to o tyle ważne, że im tłuszcz jest bardziej gorący tym mniej nim nasiąka ciasto i jest później smaczniejsze.

Faworki smażymy aż się ładnie zezłocą (2-3 minuty powinny wystarczyć), przekręcając je w środku smażenie. Po czym , wyjmujemy i odsączamy na kawałku papierowego ręcznika.

Gdy wystygną posypujemy przez drobne sitko cukrem pudrem i gotowe. Faworki mogą leżeć pod przykryciem kilka dni.

Przepis na faworki pochodzi z http://zajadamy.blox.pl 

I jeszcze praktyczne rady aby dobre faworki były:

  • postarajmy się dokładnie utłuc ciasto wałkiem
  • nie oprószajmy mąką ciasta zbytnio bo się przypalać będzie
  • smażymy na jak najbardziej gorącym tłuszczu
  • jeśli w trakcie odpadną nam od ciasta jakieś drobiny to postarajmy się je wyciągnąć z tłuszczu aby się nie przypaliły.

Pozdrawiam i udanego obżarstwa w Tłusty Czwartek życzę.

środa, 07 lutego 2007

Jak w tytule, zbliża nam się tłusty czwartek (15 lutego w tym roku), więc nie ma innego wyjścia trzeba by machnąć kilka pączków.

Na około 20 pączków musimy mieć:

  • pół kilo mąki (3 szklanki)
  • 5 dag drożdży
  • 4 łyżki cukru (6 dag)
  • 4 żółtka
  • 125 gram masła (pół kostki)
  • 250 ml mleka (szklanka)
  • tłuszcz do smażenia (smalec,olej,margaryna)
  • cukier puder do posypania lub na lukier
  • powidła śliwkowe, konfitura z róży lub kto co tam sobie lubi
  • szczypta soli, ew. cukier waniliowy (pół torebki) i też ew. szczypta kurkumy.
  • łyżka spirytusu

Przygotowania:

Ponieważ ciasto drożdżowe jest wybredne przed wyjściem na zakupy warto wyjąć jajka z lodówki żeby miały temperature pokojową.

Robimy ciasto na pączki:

Drożdże mieszamy w połowie szklanki ciepłego mleka, dodajemy łyżkę cukru i łyżkę mąki po czym stawiamy na kwadrans w ciepłe miejsce żeby sobie podrosły.

Mąkę warto przesiać przez drobne sitko żeby pozbyć się grudek. Masło topimy na ogniu i studzimy, żółtka ucieramy z cukrem po czym to wszystko mieszamy (mąkę+żółtka+masło+rozczyn drożdży+sól). W trakcie mieszania dodajemy tyle mąki żeby ciasto było w miarę miękkie ale nie lepiło się do rąk. Do ciasta można dodać także cukier waniliowy (jak ktoś lubi, ja nie daję) i łyżkę spirytusu (a i owszem spirytusiku dodaję) oraz ja dodaję odrobinę kurkumy wtedy ciasto ma ładniejszy żółty kolor. Ugniecione ciasto formujemy w dużą kulę, wsadzamy do granka, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce (np. w okolice kaloryfera).

Formowanie pączków

To chyba najtrudniejszy etap roboty - ja miałem z tym na początku kłopoty - pączki się pięknie rozpadały w czasie smażenia ale sobie z tym poradziłem, o czy zaraz.

Wróćmy do naszego ciasta, po pół godzinie leżakowania powinno podwoić swoją objętość więc je ładnie na stolnicy (albo stole czy blacie) posypanej mąką rozwałkowujemy do grubości około 1 cm. Gdy już ciasto mamy rozwałkowane szklanką wykrawamy z niego  kółka. Na jedno kółko kładziemy poł łyżeczki konfitury, dżemu lub marmolady (dobrze uprzednio zrobić niewielkie wgłębienie choćby palcem), przykrywamy drugim kółkiem, delikatnie, tak żeby nadzienie nam nie uciekło, zlepiamy krążki po bokach uciskając palcem, po czym żeby pączki się nie rozpadały, warto troche mocniej poprzyciskać je widelcem po bokach a następnie przyciąć jeszcze raz szklanką. Takie 'placuszki' formujemy teraz rękami w kulki i odkładamy pod ściereczką żeby sobie jeszcze podrosły. Powoli nadchodzi czas na smażenie.

Smażenie pączków

W sporym garnku musimy nagrzać dużo tłuszczu, może to być olej, margaryna albo smalec. Ja mieszam olej ze smalcem. Musi być go tyle żeby pączki swobodnie w nim pływały - litr oleju + kostka smalcu powinny wystarczyć. Tłuszcz jest gotowy do smażenia jeśli wrzucony kawałek ciasta szybko z niego wypływa. I tu rada jak nie spalić pączków co mi się niestety przydarzyło za pierwszym razem: Jak już tłuszcz jest odpowiednio nagrzany należy zmniejszyć gaz pod garnkiem prawie do minimum. I już właściwie koniec, teraz prościzna: kulki z ciasta wrzucamy do rozgrzanego tłuszczu, smażymy je na jasnozłoto (po wyjęciu jeszcze trochę się podsmażą w tym co na nich zostało), odkładamy na pergamin żeby je odsączyć i posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem (dwie szklanki cukru pudru rozpuszczamy dokładnie w 200ml ciepłej wody, potem delikatnie ogrzewamy mieszając aż uzyskamy gęsty biały syrop po czym dodajemy sok z połówki cytryny)

Smacznego.

I jeszcze rady dla tych co to pierwszy raz:

  1. Jajka wyjąć z lodówki żeby zimne nie były
  2. Można dodać do ciasta odrobinę kurkumy będzie bardzej żólte
  3. Zlepione krążki ciasta widelcem po boku pougniatać - lepiej się zlepią
  4. Po widelcowaniu przyciąć szklanką
  5. Zmniejszyć gaz pod rozgrzanym tłuszczem przed wrzuceniem pączków
  6. W trakcie smażenia 'czyścić' tłuszcz cedzakiem z pozostałości poprzednich pączków bo się przypalają.